poniedziałek, 10 czerwca 2013

Barefoot [WINO PÓŁWYTRAWNE, RÓŻOWE]

Wino półwytrawne różoweZ okazji zeszłorocznych Świąt Bożego Narodzenia postanowiłem kupić coś innego, niż zwykle. Moją uwagę przykuła jedyna na półce butelka z jasną etykietą. Do tego z różowym winem. W mig stało się jasne, że kupię właśnie to wino o nazwie Barefoot. Nie wiedziałem jeszcze wtedy, że zaskoczy mnie ono co najmniej dwa razy.




Barefoot to moje drugie wino różowe. Jasna etykieta przyciąga oko. Tym bardziej, że - jak o dziwo zauważyłem - większość win ma etykiety w ciemniejszych kolorach. Króluje czarny w połączeniu z czerwonymi, złotymi lub białymi napisami. Ciekawe, czy producenci chcą w ten sposób podnieść klasę trunku, wywierając wrażenie ekskluzywności, czy traktują te zestawienia jako po prostu czytelną i przejrzystą grafikę. Ale design i zagadnienia reklamowe pozostawmy na kiedy indziej ;)

Kiedy trafiasz na dział alkoholowy z myślą, że zakupisz coś odmiennego - nie sposób przejść obojętnie obok Barefoot. Uwagę zwraca etykieta klejona u dołu butelki, w jasnej tonacji i z intrygującą stopą w centralnym punkcie. Powyżej naklejka z rzucającym się w oczy napisem "Most awarded". Hmm, to może być coś ciekawego. Kupię ze zwykłej ciekawości.

Korkociąg na stół, zabieram się do otwierania i tu pierwsze zaskoczenie - zwykła zakrętka zamiast korka. Dziwne, ale ok. Tym razem nie będę mieć kolejnego korka do kolekcji. Idźmy dalej. Upijam łyk w przekonaniu, że kupiłem wino półsłodkie, jeśli nie półwytrawne. Po tygodniu od zakupu i w przedświątecznym pośpiechu można zapomnieć, jaki to rodzaj. I tutaj drugie zaskoczenie - smakuje po prostu jak wino musujące. I to nie jakieś wyszukane, bo na myśl przychodzi mi świetnie znany Russkoje Igristoje. Może skrzywdzę tym stwierdzeniem twórców wina, ale nie sposób uwolnić się od tej myśli. Na domiar złego na odwrocie etykiety jak byk napisane "półwytrawne". To jest wino półwytrawne?! Przecież ono nawet nie stało obok półwytrawnego! Ja rozumiem, że różowe (czytaj: będzie lekkie, może być odrobinę musujące), że to White Zinfandel, ale cholera bez przesady ;)

Na plus zasługuje smak. Producent podkreśla solidną dawkę ananasa i truskawek. Ananasów nie wyczułem, natomiast truskawki dominują, to fakt. Generalnie nie jest źle, bo wino jest lekkie i całkiem przyjemne, chociaż osobiście się na nim zawiodłem. Liczyłem na półwytrawną moc, dostałem bąbelkowe szaleństwo.

Barefoot mogę polecić na babskie spotkania (jeśli założymy, że spotykające się kobiety wolą coś lżejszego - bo nie zawsze tak jest). Polecam też wszystkim tym, którzy najzwyczajniej w świecie lubią bąbelki :)

Barefoot
wino z Carrefour
Rodzaj: półwytrawne (w mojej opinii najwyżej półsłodkie)
Kolor: różowe
Smak: owocowe, z dominującą truskawką
Kraj pochodzenia: U.S.A.
Objętość: 750 ml
Alkohol: 9% obj.
Mój rachunek: ok. 22 zł

2 komentarze:

  1. Wpiszcie sobie w google barefoot gay i zrozumiecie o co chodzi z tą etykietą.

    OdpowiedzUsuń
  2. Stało ,stało i się doczekało i tak jak pisałeś dla kobiet wieczorową porą bardzo smakowało:)

    OdpowiedzUsuń